Dlaczego zacząłem dietę ketogeniczną i co chcę osiągnąć podczas jej stosowania?

To już przeszło 3 lata jak powróciłem do ćwiczeń, systematycznych treningów. A co mnie do tego skłoniło?

Hmmm… W 2014 roku urodził mi się syn. To moje drugie dziecko, więc… wydawałoby się, że wiem co to mogło oznaczać. Niby byłem przygotowany na zmiany, ale… jak się okazało nie do końca.

Gdy na świat przyszła moja córka, miałem nieco ponad 20 lat. Teraz, przy narodzinach drugiego dziecka miałem ich już… 36!!!

To była duża różnica. Pominę tu różnicę mentalną 😉 Fizycznie byłem… po prostu starszy.

Syn rósł jak na drożdżach i z dnia na dzień, każda zabawa z nim wymagała ode mnie coraz więcej wysiłku. W pewnym momencie po prostu mój organizm zaczął się buntować.

Stwierdziłem więc, że czas się za siebie wziąć i to na poważnie!!!

W konsekwencji, właśnie to spowodowało, że odnalazłem swoje stare „żelastwo”, wyciągnąłem stary rower i dawaj, zacząłem ćwiczyć.

Początkowo tylko po to, aby odzyskać siłę, kondycję, naprawić nieco moje schorowane plecy, które coraz częściej dawały o sobie znać (masaże pomagały tylko na krótko).

Po pewnym czasie zauważyłem przyrost siły, ubytek wagi (przed rozpoczęciem ćwiczeń ważyłem około 105kg) i ogólną poprawę samopoczucia. Zawsze lubiłem ćwiczyć na siłowni. Już na początku technikum miałem kolegę, z którym w każdej wolnej chwili biegaliśmy na siłownię, a jak byliśmy w pokoju w internacie to siłowaliśmy się w każdy możliwy sposób;-)

Ale dalej, do brzegu…

Już wtedy przyjmowałem garść leków (miałem wykryty zespół metaboliczny, chyba tak się to nazywa- cholesterol, nadciśnienie i problemy ze skokiem glukozy).

A skąd to się wzięło? Tego do końca nie wiem. Moją słabością od zawsze były słodycze i pomimo niezliczonej ilości prób, nigdy nie udało mi się z tego wyleczyć. Potrafiłem wytrzymać kilka dni, ale jak już wpadły mi w ręce to SZOK!!! Nic się nie ostawało!

Zawsze lubiłem też „dobrze zjeść”. Mięsne potrawy, dobre, świeże pieczywko albo inne potrawy. Poza tym gdy masz w domu świetną kucharkę, to naprawdę nie trudno było o dobre żarcie.

Rzadko odmawiałem. Dlatego też pomimo stosowania, lub może prób stosowania, po drodze różnych ograniczeń, niby diet, nigdy w tym nie wytrwałem.

W ubiegłym roku, a było to chyba około połowy 2018 roku, natrafiłem na „dietę” sokową. Dużo czytałem, sprawdzałem, analizowałem i nawet zacząłem, ale… lipa. Soki z owoców- BAJKA, soki z warzyw- nie dałem rady. Smak niektórych warzyw był tak intensywnie „niedobry”, że wymiękłem. Po prostu wróciłem do moich starych przyzwyczajeń. Przez ponad rok robiłem sobie do pracy codziennie rano szejka owocowo-warzywnego, ale… to niewiele dało. W czerwcu tego roku ważyłem 99kg. I waga pomimo 5 dni treningowych w tygodniu ni cholerę nie chciała spadać dalej. Doszedłem do pewnego poziomu i STOP!

Aż tu razu pewnego natrafiłem na kanał YT dotyczący diety KETO. O diecie tej słyszałem już wcześniej, sam teraz nie pamiętam gdzie i u kogo, ale jakoś nie brałem pod uwagę, że „DIETA” to jest to, czego mi potrzeba.

Jednak gdy w maju tego roku natrafiłem na kanał Karma Keton na YT… jakoś mnie ruszyło. Szymon jest co prawda sporo młodszy, bardziej wyćwiczony na siłowni, ale miał podobny do mojego problem… nadwaga i opona 😉

Przerobiłem cały jego kanał, zacząłem szukać innych informacji potwierdzających, że ta dieta jest bezpieczna, zapoznałem się z listą produktów, które on spożywał. Wyszukałem w Internecie całą masę przepisów na potrawy KETO i gdy zobaczyłem, że te posiłki wcale nie muszą być trudne do przyrządzenia, mogą być naprawdę smaczne i przede wszystkim mogę jeść to, co lubię… zdecydowałem, że sprawdzę to na sobie.

Samo przyglądanie się zajęło mi około miesiąca, może nieco dłużej. Pierwsza rozmowa z rodzinką, szczególnie z żoną, gdy przedstawiłem jej ten pomysł nie przebiegła zbyt dobrze.

Ostatnimi czasy mam bardzo dużo „świeżych” pomysłów i być może tym razem żona potraktowała to jako chwilowy wygłup. O tym jak jest dziś opowiem następnym razem.

Tak więc zacząłem praktycznie z dnia na dzień. Było to dokładnie w poniedziałek 17 czerwca 2019 roku.

Ważyłem 99kg, po kilku dniach zrobiłem jeszcze pomiary najważniejszych części ciała (może kiedyś je pokażę ;-).  Wcześniej zaopatrzyłem się w aplikację do obliczania zapotrzebowania kalorycznego oraz makroskładników (to narzędzie jest ze mną do dziś), żona zrobiła zakupy wg mojej listy i do dzieła.

Tak oto, już ponad 8 tygodni stosuję tę dietę. A jak mi z nią jest… opowiem później.

Cele, jakie sobie na początku założyłem, to poprawa wyglądu mojego ciała:

– utrata wagi do 90kg,

– pozbycie się oponki wokół bioder i na brzuchu.

Drugim celem było unormowanie/ poprawa zdrowia. Chciałbym przestać brać tabletki, które wg lekarzy miały być ze mną do końca życia (tak to jest z chorobami przewlekłymi, które, coraz bardziej jestem o tym przekonany, biorą się właśnie z tego, że źle się prowadzimy, jemy byle co i często bez umiaru).

Tak więc w serii moich artykułów oraz pewnie filmów na moim kanale YT opowiem Ci co ja myślę o ketozie.

To nie będzie kanał dotyczący tylko tego zagadnienia, bo jeśli się rozejrzycie, jest bardzo dużo świetnych kanałów, z których możesz wyciągać ogromne ilości wiedzy. Sam poznałem ich kilka i z pełną świadomością powiem Ci, że jest od kogo się uczyć.

Chciałbym tu podzielić się moimi doświadczeniami, a może też pomóc niektórym osobom podjąć wyzwanie. Pomóc przez pokazanie mojej drogi, bo dla mnie to takie „spełnione marzenie”.

Od bardzo długiego czasu chciałem zmniejszyć wagę poniżej 90kg i poprawić wygląd swojej sylwetki.

Jak się okazało, to jest możliwe. Jeśli więc ja skorzystałem na poradach innych to puszczam to w  świat, może i Tobie choć w minimalnym stopniu pomogę podjąć decyzję, o której już pewnie nie raz rozmyślałeś…

Za kilka dni wrzucę kolejny artykuł. Opisze w nim mój początek, tak dokładniej. Jak się do tego zabrałem.

Dziękuję, że dotrwałeś do końca.

Pozdrawiam, Robert

2 thoughts on “Dlaczego zacząłem dietę ketogeniczną i co chcę osiągnąć podczas jej stosowania?

  1. No niezły tekst.Trochę mnie zainteresował ze względu na żonę, ona też podobny „problem ze słodyczami” 🙂
    Kilka lat temu udało jej się przebrnąć przez cały „program” jaki zaaplikował jej dietetyk.
    Efekt był znakomity, ale…
    No właśnie ale , po kilku miesiącach powróciła do starych nawyków.
    Będę śledził Twoje artykuły, może skorzysta z Twojego doświadczenia?
    Tymczasem pozdrawiam i czekam na następny wpis 🙂
    Robert

    1. Dzięki Robercie za dobre słowo. Cieszę się, że znalazłeś tu coś dla siebie.
      Stosowanie diet jest cholernie trudne.
      A najgorsze chyba są dwa czynniki:
      1. Jeśli ograniczasz wielkość posiłków czyli kaloryczność to… jesteś potwornie głodny.
      2. Jeśli zaś zaczynasz stosować produkty „zdrowe”, które Ci w ogóle nie smakują, to silna wola szybko się kończy.
      I wtedy wracasz do starych przyzwyczajeń…
      Dla mnie akurat ta dieta jest wolna od tych czynników. Może więc dlatego nada trwam.

      Zapraszam do czytania, pozdrawiam

Pozostaw odpowiedź Robert Marciniak Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.